środa, 11 listopada 2015

Kyo - Room 304, tongue and night


Z uśmiechem na twarzy, z płynącymi łzami, nóż na nadgarstku
Głos w który wierzę, kłamliwy chichot chorej ofiary

Patrząc na to i płacząc, czerwony płyn, płynący przez koryto i naczynie
Niemożliwe do odcięcia, nawet jeśli to życie chorej ofiary

Pozwólmy tej ranie być głębszą, głębszą, głębszą, kolorującą biały pokój na czerwono

Ofiara nie miała języka

Bez świateł, zamknięty, jeden poranek dwunastolatka
Zwykłem być, wegetariańskim kotkiem, zwykłem być rzadkością

Matko, ojcze, pozwólcie tej ranie być głębszą, głębszą, głębszą, kolorującą czerwienią

Związany w tłumie, poczucie izolacji, niemożność zrobienia czegokolwiek
Jutro już nie nadejdzie, noc szesnastolatka
Bojący się nocy, noc jest zimna, tłum wszystkich nocy, utopiony w nocy
Jutro już nie nadejdzie, wiosna szesnastolatka
Bądź cicho, zamknij oczy, myśli o twarzy ojca i matki
Nie ważne ile razy się śmieję, płacz zawsze wraca
Żegnaj zimna nocy wysychających łez, cięcie nadgarstka
Jutro już nie nadejdzie, noc szesnastolatka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz